Jak przegrać wygrany mecz
Informacja z dnia: 2010-02-08 17:25:25
Autor: Aleksander Nowaczek
Drużyna Ciarko KH Sanok jeszcze na 39 sekund przed końcem meczu
prowadziła z Energą Stoczniowcem Gdańsk 5-6. Najwyżej w trakcie
spotkania - w 24 minucie - goście prowadzili w Gdańsku 1-5. Sanoczanie
chcieli udowodnić, że zasługiwali na grę w play-offach - ale 3 bramki
zdobyte przez Skutchana w ciągu ostatnich 8 minut III tercji pozbawiły
ich złudzeń. W dogrywce goście zagrali bez wiary w zwycięstwo - a
decydującą bramkę dla Stoczniowców zdobył Jan Steber - który wcześniej
był współautorem 3 trafień Skutchana.
Goście już w pierwszej minucie mają dwie okazje do zdobycia bramki - ale Cacho i Kostecki nie
wykorzystują swoich szans. Stoczniowcy kontrują - i już pierwszy ich
strzał znajduje drogę do bramki. Niemała przy tym wina bramkarza gości,Wojciecha Rockiego, który wyjeżdża za bramkę za rolingiem - ale tak nieporadnie wybij gumę, że
zagrywa na patkę najeżdżającego Ziółkowskiego, który wbija krążek do
pustej bramki. Szybka strata bramki nie podcina skrzydeł przyjezdnym. 3 minuty później goście wychodzą 2 na 1 - Połącarz zagrywa na puste pole do R. Kosteckiego,
który dopełnia formalności. Gdańscy kibice kryją twarze w dłoniach, nie
chcąc komentować szkolnego błędu swoich ulubieńców - i nie wszyscy
wystarczająco szybko podnoszą wzrok, żeby zobaczyć, jak 16 sekund
później Milan strzałem w długi róg wyprowadza gości na prowadzenie. 5 minut później Robert Kostecki leżąc na lodzie zachowuje przytomność umysłu - i w fantastyczny sposób wbija krążek pod interweniującym Solińskim - i Stoczniowcy przegrywają 1-3.
Utrata 3 bramek w 8 minut powoduje, że między słupkami gdańskiej bramki pojawia się Tomasz Witkowski. - Solo nie wszedł dzisiaj w mecz - nie wiem, czy to brak koncentracji, czy po prostu się spalił - komentował swoją decyzję Andrzej Słowakiewicz, trener Stoczniowców. - Naprawdę liczyłem na Sylwka - ale może to mój błąd, że już w piątek poinformowałem go o tym, że będzie bronił w ty meczu. Solo nie
bronił od kilku spotkań - i może po prostu chciał bardzo udowodnić, że
mogę na niego liczyć. A czasami, jak się za bardzo chce - to po prostu
nie wychodzi.
Gdańszczanie zmieniają bramkarza - ale nie zmieniają stylu gry. Goście nie zamierzają dawać Witkowskiemu taryfy ulgowej - i już minutę później Cacho wypuszcza sam na sam Vozdeckiego, dla którego młody gdański bramkarz nie jest żadną przeszkodą. - Nie uważam, że zagraliśmy jakiś szczególnie dobry hokej w pierwszej tercji - to po prostu Stoczniowiec nie grał - komentował cztery bramki zdobyte w pierwszej odsłonie trener sanoczan, Lubomir Rohacik.
Początek drugiej tercji nie przynosi poprawy w grze gospodarzy. Sanoczanie wykorzystują to bezwzględnie - w 24 minucie Milan dobija krążek po strzale Cacho - i goście prowadzą 1-5. - Drużyna podeszła do tego spotkania jak do sparingu - nie było stawki - nie było walki - komentował ten okres gry trener Słowakiewicz. -
W szatni miałem o to pretensje do zawodników - przecież mimo, że mecz
nie był o stawkę - to na trybunach byli kibice, którzy chcieli obejrzeć
mecz - a nie trenig.
Gdańszczanie nie wykazują chęci do walki o zwycięstwo w tym meczu - więc sprawy w swoje ręce bierze młody obrońca Stoczniowców, Dawid Maciejewski. Maciejka już w strefie neutralnej objeżdża dwóch sanoczan, wjeżdża między obrońców i strzałem w długi róg nie daje najmniejszych szans Rockiemu. Dwie minuty później gospodarze zdobywają kolejną bramkę - ponownie przy wymiernej pomocy bramkarza gości. A. Kostecki zmienia lot krążka po strzale Rzeszutki, a bramkarz gości tak nieudolnie interweniuje, że
leżący obok słupka krążek wbija do własnej bramki. - Sami
widzieliście co się działo na lodzie - bramkarz to 70% wartości drużyny
- a po stracie takich bramek nie miałem innego wyjścia, niż zmienić
bramkarza - wyjaśniał po meczu trener Rohacik.
Stoczniowcy
podbudowani zdobyciem dwóch szybkich bramek nabierają chęci do gry -
jednak seryjnie marnują swoje okazje. Dwie 100% sytuacje zaprzepaszcza Ziółkowski,
który na domiar złego zaczyna się chyba zbyt pewnie czuć w strefie
gości - i po "gwiazdorskich" popisach w okolicach niebieskiej traci
krążek - i goście o mały włos nie zdobywają kolejnej bramki. Po chwili
3 na 1 wyjeżdża trójka Chmielewski, Vitek i M. Wróbel- jednak niezdecydowanie trójki gdańskich snajperów jest rozbrajające.
Skoro Stoczniowcy nie chcą wykorzystać swoich okazji - czynią to goście
- i na 4 minuty przed końcem tercji po trafieniu Kaljuste z
najbliższej odległości zdobywają 6 bramkę. Wprawdzie przed ostatecznym
uznaniem tego trafienia sędzia korzysta z pomocy zapisu video - ale nie
najmniejszej wątpliwości, że bramka została zdobyta prawidłowo.
Trzecia odsłona nie zapowiada diametralnej zmiany widowiska - zwłaszcza po tym, jak najpierw swoje dwie 100% okazje marnuje Chmielewski - chwilę później starszy z braci Rompkowskich - a także jeden z liderów Stoczniowca - Josef Vitek. Na szczęście gdańszczanie mogą liczyć na waleczność i doświadczenie swoich dwóch obcokrajowców z pierwszej piątki. Jan Steber zostawia na lodzie serce i dokłada do tego swój talent - co w połączeniu z techniką i skuteczności Romana Skutchana daje mieszankę na wagę wyrównania wyniku spotkania. najpierw w 51 minucie Steber strzela w pełnym pędzie, a odbitą przez Jańca gumę do pustej bramki
dopycha Skutchan. 4 minuty później Steber ponownie uruchamia Skutchana, który na raty pokonuje Jańca.
Na 49 sekund przed końcem tercji Andrzej Słowakiewicz prosi o czas dla Stoczniowców i wzywa na ławkę Witkowskiego. Gdańszczanie w szóstkę rozgrywają bulik - Janiec broni potężne strzały B. Wróbla i Stebera - ale gdy guma tafia do Skutchana - na 39 sekund przed końcem 3 tercji sanocki bramkarz kapituluje.
Dogrywka
na jest wprawdzie formalnością - ale widać wyraźnie, że goście grają
bez wiary w zwycięstwo - a i gdańszczanie grają ostrożnie, nie chcą
popełnić głupiego błędu. Po takiej pogoni za wynikiem większość
gdańskich kibiców wybaczyłaby zawodnikom nawet przegranie tego meczu -
jednak niespełna 2 minuty przed końcem dogrywki Stoczniowcy stawiają
kropkę nad "i". Po błyskawicznie rozegranym buliku Rzeszutko zagrywa do Stebera, który celuje precyzyjnie w długi róg - strzela zza obrońcy i zasłonięty Janiec może tylko bezradnie obserwować, jak guma trzepocze w siatce.
Trudno gdybać, jak przebiegałoby to spotkanie, gdyby było meczem decydującym o awansie. - Przyjechaliśmy
do Gdańska o 10 rano - w sobotę i niedzielę byliśmy bez lodu - to nie
są warunki sprzyjające rozegraniu dobrego meczu - powiedział na pomeczowej konferencji trener Rohacik. - To
nie był mecz o stawkę więc i nie było w naszej drużynie takiej
mobilizacji. Niestety - nasi bramkarze zagrali jak na treningu - a bez
dobrego bramkarza nie można marzyć o dobrym wyniku.
O tym, że granie prosto z autokaru nie sprzyja formie zawodników wspominał również trener Słowakiewicz. -
Wiemy jak wygląda granie prosto z drogi - musimy tak grać wiele meczów.
Kilka punktów straciliśmy właśnie dlatego, że graliśmy bez
odpowiedniego cyklu meczowego - albo dzień po dniu - albo prosto z
autokaru. Najważniejsze jednak, że dzisiaj dogoniliśmy wynik, że
drużyna się zmobilizowała i pokazała, że potrafi wygrać nawet
przegrywając 1-5. To nas bardzo wzmocniło psychicznie - i mam nadzieję,
że szybko zaprocentuje.
Energa Stoczniowiec Gdańsk - Ciarko KH Sanok 7-6 (1-4, 2-2, 3-0, d. 1-0)
Bramki:
1:0 Ziółkowski as. Furo (2.44)
1:1 R.Kostecki as. Połącarz, Biały (5.37)
1:2 Milan as. Rąpała (5.53)
1:3 R.Kostecki as. Rąpała (10.31)
1:4 Vozdecky as. Cacho (11.47)
1:5 Milan as. Cacho (23.35)
2:5 Maciejewski as. Benasiewicz (25.28)
3:5 A.Kostecki as. Rzeszutko, B.Wróbel (27.38 w przewadze)
3:6 Cacho as. Kaljuste i Vozdecky (36.04 w przewadze)
4:6 Skutchan as. Steber (51.42)
5:6 Skutchan as. Steber (55.13)
6:6 Skutchan as. Steber , B.Wróbel (59.21)
7:6 Steber as. Rzeszutko (63.17)
ENERGA STOCZNIOWIEC:Soliński (10.32 Witkowski); B.Wróbel - A.Kostecki, Skrzypkowski -
Mat.Rompkowski, Smeja - Maciejewski, Benasiewicz - Maj; Steber -
Rzeszutko - Skutchan, Furo - Ziółkowski - Jankowski, Vitek - M.Wróbel -
Chmielewski, Mac.Rompkowski - Strużyk - Wróblewski.
CIARKO KH:Rocki (31.16 Janiec); Rąpała - Solon, Bigos - Kaljuste, Cychowski -
Owczarek; Cacho - Milan - Vozdecky, Poziomkowski - Ćwikła - Leśnicki,
R.Kostecki - Połącarz - Biały oraz Maciejko.